Choć wydaje nam się, że ostatnie wilgotne tygodnie przyniosły poprawę sytuacji hydrologicznej w kraju, jesteśmy w dużym błędzie. Mapy bilansu wodnego nie kłamią – susza wciąż jest widoczna, a skutkiem skąpych opadów są zamierające lasy iglaste.

Najgorsza sytuacja panuje na obszarze rozciągającym się od Dolnego Śląska, przez obszary dzielnic centralnych, południowe Podlasie, Lubelszczyznę aż po Podkarpacie. Susza hydrologiczna to najgorsza postać suszy – po atmosferycznej i glebowej. Nawet ostatnie deszcze, które pojawiły się nad Polską, nie poprawiają sytuacji. Wód gruntowych prawie w ogóle nie ma, przez co cierpią sosny, które wydawać by się mogło, że są głęboko zakorzenione i wolne od suszy. Jednak największym przegranym jest świerk, obdarzony przez naturę dość płaskim systemem korzeniowym.

Susza największych spustoszeń dokonała w nadleśnictwach położonych na pogórzu i w górach. W województwie dolnośląskim deszcze utrzymują się poniżej normy od ponad roku. W 2015 r. sumy opadów w okresie wegetacyjnym były poniżej normy. Nadleśnictwa alarmują, że w świerczynach obserwuje się nasilone zrzucanie starych garniturów igieł. Rudzieją także korony, a kilka tygodni później usychają całe drzewa. „Jest dramatycznie” – podkreślają leśnicy.

Prócz suszy niepokój budzi także ilość drzewa zasiedlonego przez szkodniki wtórne. Na podstawie ostatniej comiesięcznej inwentaryzacji stwierdzono, iż tylko w Nadleśnictwach na D. Śląsku susza i korniki osłabiły prawie 40 tys. ha drzewostanów świerkowych.

Przeciw świerkowi ze szczególną mocą sprzysięgły się aż trzy faktory: zmiany klimatyczne, zgrany zespół korników czy opieńka miodowa. W koronach z kolei buszuje skryty zabójca – rytownik pospolity – trudny do zlokalizowania niż kornik drukarz. Ten ostatni ostatnio demonstruje, na co go stać. Ciepłe zimy i lata sprawiły, iż aktywny jest jeszcze we wrześniu i październiku. Z kolei prawdziwą sensacją było sfilmowanie 16 grudnia ub.r. osobnika spacerującego po świerkowej korowinie.

20.10.2016 18:25