Silne sztormy, takie jak ten z ostatnich kilku dni, często wyrzucają skarby, które leżą na dnie oceanów. W ostatnich dniach wzburzone morze wyrzuciło wrak XIX-wiecznego statku na plaże w Międzywodziu (zachodniopomorskie). Archeolodzy podkreślają, że obiekt trzeba szybko zabezpieczyć, by nie uległ zniszczeniu.

W połowie mijającego tygodnia na Bałtyku rozszalał się sztorm o sile 10 stopni w skali Beauforta. Fale były tak duże, że zniszczyły część sopockiego mola. Jednak jeszcze ciekawiej było w Międzywodziu – tam morze wyrzuciło na brzeg szczątki XIX-wiecznego statku, zrobionego najprawdopodobniej z drzewa dębowego.

„Wrak ma 27 metrów długości, siedem szerokości. Sztorm uwidocznił nie tylko jego podstawę, ale również przemieścił statek na odległość kilkudziesięciu metrów” – powiedział archeolog Grzegorz Kurka.

W różnych miejscach na plaży spacerowicze mogą natknąć się na fragmenty – wręgi z żelaznymi nitami. „Sprawa jest naprawdę poważna. O wraku poinformowałem Zachodniopomorskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Szczecinie. Pani Ewa Stanecka poprosiła o przesłanie pisma wraz z pełną dokumentacją fotograficzną. Wrak musi zostać bardzo szybko zabezpieczony” – dodaje Kurka.

O odkryciu głośno zrobiło się za pośrednictwem Wojciecha Filipowiaka z Instytutu Archeologii i Etnologii PAN w Wolinie. Nigdy nie zdecydowano się na wyciągnięcie wraku. Wszystko ze względu na wysokie koszty.

09.10.2016 16:25