Po raz kolejny amerykańskie prognozy odnośnie ENSO zupełnie się nie sprawdziły. Jeszcze wiosną straszono nas, że jesienią – po rekordowo intensywnym El Nino – przyjdzie równie potężna La Nina. Potem z każdym kolejnym miesiącem szanse na wystąpienie chłodnej anomalii zmniejszały się aż w końcu wszystko wskazuje na to, że w ogóle nie wystąpi. Co to wszystko oznacza?

Climate Prediction Center (CPC), agencja Narodowego Serwisu Pogodowego, poinformowała w swojej comiesięcznej aktualizacji, iż istnieje ok. 55-60 proc. szans na to, iż ENSO utrzyma się w pobliżu neutralnych warunków w trakcie jesieni i zimy, więc La Nina nie wystąpi. Dla porównania w zeszłym miesiącu CPC oszacowało szanse na pojawienie się La Nina w czasie jesieni i zimy na 55-60 proc.

La Nina, która bardzo często rozwija się w sposób nieprzewidywalny co dwa do siedmiu lat, charakteryzuje się niezwykle zimnymi wodami w równikowej części Pacyfiku. Przewidywania CPC opierają się na analizie niszczącego okresu pogodowego, które opisuje El Nino. Choć La Nina jest zazwyczaj łagodniejsza od El Nino, może powodować poważne powodzie i susze w najróżniejszych częściach świata, tym samym wpływając na ceny różnych produktów na rynkach światowych. Mniejsze szanse na La Nina przyjęte zostały z ulgą dla producentów kukurydzy i soi w Brazylii czy Argentynie, gdzie anomalia przyczynia się do poważnych susz niszczących zbiory. „Z pewnością skorzystają mieszkańcy Ameryki Południowej. Opady będą kształtować się w pobliżu normy w najbliższych miesiącach” – powiedział Donald Keeney, starszy meteorolog rolniczy z Maryland.

Jednak powrót neutralnych warunków może zaszkodzić plantatorom bawełny w Indiach, największego na świecie producenta włókna. La Nina ma tendencję do zwiększenia deszczy monsunowych, a obniżenie szans na rozwój anomalii doprowadzi do rozwoju suszy. Keeney powiedział, że aktualizacja prognozy może oznaczać większe szanse zimowych opadów w dotkniętej suszą w Kalifornii, ale jest jeszcze zbyt wcześnie, by potwierdzić te przewidywania.

09.09.2016 10:37