Władze w Południowej Kalifornii nakazały ewakuacje 82 tys. ludzi we wtorek po pożarach, które przetoczyły się przez górskie przełęcze wypalając 6 070 ha lasów – donosi agencja Reuters.

Urzędnicy powiedzieli, że 700 strażaków walczy, by uzyskać kontrolę nad pożarem w obszarze zwanym Cajon Pass, najnowszym z serii pożarów, które zwęgliły łącznie 121 400 hektarów w dotkniętym suszą Zachodnim stanie USA.

Dwoje strażaków zostało uwięzionych przez płomienie w trakcie ewakuacji mieszkańców i obrony domów, ale udało im się uciec, odnosząc niewielkie obrażenia.

Tzw. Buecut Fire wybuchł w suchych zaroślach na zachód od Interstate 15, głównej autostrady pomiędzy Las Vegas a Los Angeles, prowadząc do zamknięcia odcinka autostrady.

Piekło zmusiło władze do ewakuacji mieszkańców wspólnoty Wrightwood, ok. 120 km na wschód od Los Angeles, którzy dobrowolnie opuszczali swoje domy. W sumie ok. 82 tys. ludzi uciekło przed ogniem, gdy płomienie zniszczyły nieznaną liczbę budynków.

Ogień pozostaje niepowstrzymany, obejmując w ciągu kilku godzin obszar 6070 ha. Do wtorkowego wieczora strawił łącznie 3 640 ha.

Bluecut Fire, którego przyczyna jest badana przez władze wybuchł, gdy załogi zaczęły powstrzymywać inny pożar oddalony ok. 970 km na północny-zachód, który zniszczył ponad 150 domów i firm.

Tzw. Clayton Fire został opanowany w 35 proc. – podaje Cal Fire. Ogień zwęglił 1620 ha w obszarze wspólnoty wokół Lowe Lake, zmuszając setki do ucieczki ze swoich domów.

Silny wiatr podsycał ogień, który zagrażał ok. 1500 strukturom w trakcie szczytu po tym, jak wybuchł w sobotę wieczorem. Według stanu na wtorkowy wieczór w bezpośrednim niebezpieczeństwie znalazło się 380 budynków i firm. Nie ma doniesień o ofiarach bądź rannych.

Gubernator Kalifornii Jerry Brown ogłosił stan wyjątkowy w hrabstwie San Bernardino w związku z Bluecut Fire, który zmusił agencje państwowe do niesienia pomocy lokalnym urzędnikom, którzy nie radzą sobie z żywiołem.

17.08.2016 10:26