Supertajfun Napartak uderzył we wschodni Tajwan w piątek wczesnym rankiem, zmuszając tysiące ludzi do ucieczki ze swoich domów, pozbawił prądu wiele gospodarstw domowych oraz przyczynił się do odwołania co najmniej 500 lotów – donosi agencja Reutersa.

Zdjęcia w telewizji przedstawiają skutki przejścia pierwszego w tym roku tajfunu przez obszar Tajwanu, któremu towarzyszyły intensywne deszcze oraz porywisty wiatr. Aż 15.400 osób zostało ewakuowanych ze swoich domów w ramach przygotowań do tej potężnej burzy, a 187,830 gospodarstw doznało przerw w dostawie prądu – poinformowały służby awaryjne.

„Wiatr jest bardzo silny” – powiedział mieszkaniec Taitung, we wschodnim Tajwanie, gdzie przeszedł tajfun Napartak. „Wiele dachów z domów zostało pozrywanych, powalone są też znaki drogowe” – dodał.

Do tej pory zginęła jedna osoba, a 66 zostało rannych, jednak bilans ofiar żywiołu z pewnością wzrośnie. Zawieszono m.in. połączenia kolejowe, a ponad 300 lotów krajowych i 250 międzynarodowych odwołano.

Meteorolodzy oszacowali intensywność burzy na najwyższy pięciostopniowy poziom w skali Saffira Simpsona, ale systematycznie słabnie i powinna zostać zdegradowana do zwykłego sztormu tropikalnego, zanim uderzy w chińską prowincję Fujian.

Ponad 4000 osób pracujących w gospodarstwach rybnych przybrzeżnych w Fujian zostały już ewakuowani, a kutry z rybakami wezwano do portów – donosi agencja Xinhua. Oczekuje się, że burza pogorszy już i tak trudną skalę powodzi w środkowej i wschodniej części Chin, zwłaszcza w dużym mieście Wuhan.

Tajfuny są powszechne o tej porze roku na Morzu Południowochińskim; zbierają siły nad ciepłymi wodami i tracą swoją siłę nad lądem. Tajfuny będące odpowiednikiem atlanckich huraganów zabijają dziesiątki ludzi w Chinach, ale dzięki szybkim ewakuacjom przeprowadzanym przez tamtejszy rząd liczba ofiar śmiertelnych z każdym rokiem spada. W 2009 roku tajfun Morakot przeszedł przez południu Tajwan, zabijając po drodze około 700 osób i spowodował szkody wart 3 miliardów dolarów.

08.07.2016 08:30