W Stanach Zjednoczonych pogoda daje się ostatnio we znaki. Podczas gdy w Kalifornii trwają katastrofalne pożary, które strawiły tysiące hektarów oraz zraniły kilka strażaków w akcji gaśniczej, w Wirginii występują ulewne deszcze. Nie żyje co najmniej 23 osoby – informuje Reuters TV.
Upały, susza i pożary w Kalifornii
Tzw. Erskine Fire wybuchł w czwartkowe popołudnie u podnóża hrabstwa Kern około 68 km na północny wschód od Bakersfield, a trzej strażacy zostali hospitalizowani z powodu zatrucia dymem – poinformowały lokalne służby ratownicze. Pożar zmusił do ewakuacji setki mieszkańców, co najmniej dwie osoby nie żyją, ale liczba ofiar może wzrosnąć.
Wysokie temperatury, które w piątek przekraczały w cieniu 32 stopnie, a także ogromna trwająca od pięciu lat susza sprawia, że roślinność jest podatna na szybkie rozprzestrzenianie się płomieni.
„Pracujemy na pełnych obrotach” – powiedział kapital Mike Nicholas z hrabstwa Kern. Tymczasem szybko rozprzestrzeniający się pożar 241 km na północ od Los Angeles zniszczył 100 obiektów, w tym domy, budynki gospodarcze i garaże wolnostojące. Kolejnych 1500 struktur jest zagrożonych. Władze oszacowały, że ogień zniszczył ok. 7,689 ha lasów.
W piątek władze ostrzegły mieszkańców 3000 mieszkańców gminy u brzegu Lake Isabella, by być przygotowanym do ewakuacji. W akcji gaśniczej uczestniczy około 600 strażaków. „Nasi pracownicy walczą mimo wysokiej temperatury i bardzo trudnej sytuacji pogodowej, próbują uratować każdy budynek” – powiedział Brian Marshall z Departamentu Ognia Hrabstwa Kern. Lokalne stacje telewizyjne przedstawiają obszary, które zostały całkowicie zniszczone przez pożary. Władze uspokajają, że ogień na razie nie zagraża Sequoia National Fores. Strażacy walczą również z tzw. San Gabriel Complex – pożarem w okolicach Los Angeles. Do piątku płomienie strawiły ponad 2 200 ha gruntów, a strażakom udało się opanować pożar tylko w 30 procentach.
Powodzie i ofiary śmiertelne w Wirginii
Co najmniej 23 osoby w Zachodniej Wirginii zginęło, a setki innych zostało uratowanych z powodu największych od ponad pół wieku powodzi, które od czwartku trapią stan. Jak donosi Narodowy Serwis Pogodowy, w regionach górskich potrafi spaść 250 mm deszczu, co sprawiło, że rzeki i strumienie wystąpiły z brzegów. „Zniszczenia są bardzo powszechne i poważne” – oświadczył Gubernator Earl Ray Tomblin. „Naszym największym wyzwaniem wciąż jest wysoka woda” – dodaje.
Wiele rzek osiągnęło bardzo wysokie stany, w tym Elk, która sięga 10 metrów, najwięcej od 1888 roku. Przedstawiciele rządu skupiają się na ratowaniu tych, którzy zostali uwięzieni lub porwani przez powodzie, dodając, że 66 tys. ludzi jest bez prądu. Gubernator ogłosił stan wyjątkowy w 44 z 55 powiatów i wdrożyli 200 członków Gwardii Narodowej, by ci pomogli w wysiłkach ratowniczych.
„Były miasta, które znalazły się całkowicie pod wodą” – powiedział Rock. „Ludzie mówią, że woda osiąga w domach wysokość 1,5 metra” – dodaje. Zachodnia Wirginia otrzymała co najmniej 1/4 roczną sumę opadów w ciągu jednego dnia – powiedział meteorolog Weather Service.

25.06.2016 08:30