Co najmniej 13 dzieci i ich dorosły instruktor utonęli, gdy ich łódź przewróciła się podczas gwałtownej burzy, która rozpętała się w sobotę nad jeziorem Kerelia w północno-zachodniej Rosji – informuje weather.com.

Władimir Markin, rzecznik głównej państwowej agencji śledczej, powiedział, że incydent miał miejsce w Syamozero. W sumie grupa składała się z 47 dzieci i czterech dorosłych instruktorów.

Natalya Stolyarova, który w pobliżu miejsca tragedii prowadzi hodowlę psów, powiedziała Sputnik News, że jeden z jej pracowników zauważył grupę 11 dzieci, którym udało się wydostać z jeziora na własną rękę. „Dzieci były blisko skrajnego wychłodzenia, ale pracownik miał szczęście je obudzić” – dodała Stolyrova. Rozbitkowie są już w stanie zadowalającym, ale dwoje pozostaje nad pilną obserwacją.

Markin powiedział Associated Press, że dwoje instruktorów i zastępca dyrektora hotelu zostali zatrzymani w związku z podejrzeniem naruszenia zasad bezpieczeństwa. Dzieci, które w czasie nawałnicy pływały łódką, pochodziły z Moskwy, a burmistrz stolicy Rosji złożył kondolencje rodzinom ofiar.

Powtarzające się ostrzeżenie przed cyklonem zbliżającym od strony Atlantyku wydano na dzień przed burzą. Odradzano m.in. pływanie łódką po jeziorze będącym jednym z ulubionych miejsc do wypoczynku w okolicy. „Oni nie mieli prawa pływać łódką” – poinformowały władze.

Vladimir Kucherenko, dyrektor lokalnej firmy turystycznej, powiedział, że większość dzieci najwidoczniej zmarło z powodu długotrwałego narażenia na zimną wodę jeziorze, która osiągała zaledwie 10-12 stopni. Dodatkowo silny wiatr przewrócił łodzie po drugiej stronie jeziora, co umożliwiło dzieciom szybsze dotarcie do brzegu.

20.06.2016 10:31