W tym samym czasie, gdy północno-zachodnia Afryka pogrążyła się w nietypowo niskich temperaturach, nad południowo-wschodnią część naszego kontynentu zaczęła napływać wyjątkowo ciepła masa powietrza znad Krajów Bliskiego Wschodu. W Grecji i Albanii słupki rtęci pokazały prawie 30 stopni. Nic więc dziwnego, że mieszkańcy poczuli już nie wiosnę, a lato.
Rekordy ciepła
Albania oraz Grecja to w ostatnich dniach najcieplejsze kraje na naszym kontynencie. W greckim Heraklionie we wtorek odnotowano 28 stopni, ale bardzo ciepło było nawet w Atenach, 23,3 stopnia Celsjusza. W Albanii z kolei pobito historyczne rekordy ciepła; w Qyteti Stalin w środę zarejestrowano 28,6 st. C i była to najwyższa temperatura w dniu 17. lutego od co najmniej 70 lat. Choć Grecja i Albania to kraje o stosunkowo łagodnym klimacie mieszkańcy nie ukrywają swojego zaskoczenia z powodu pogody, która bardziej przypomina drugą połowę kwietnia niż środek astronomicznej zimy. Eksperci szacują, że temperatury w obu krajach są nawet o 10-15 stopni wyższe od normy, co opiera się już o miano nazwania ich anomalią.
Powędrowało na północ
Afrykańskie masy powietrza podążają jeszcze dalej na północ. Rekord ciepła dla lutego padł także w Bośni i Hercegowinie, gdzie w miejscowości Zenica odnotowano 24,5 stopnia C. 17 stopni było nawet na ulicach Sofii, gdzie zwykle o tej porze roku powinien leżeć śnieg, a na południu kraju meteorolodzy zarejestrowali 22 stopnie. Ciepła niespodzianka nie ominęła także Rumunów, gdzie było blisko 20 stopni.
Mieszkańcy cieszą się z nadejścia wiosny, ale wiedzą, że taka sytuacja nie potrwa długo. Tymczasem meteorolodzy nie wykluczają, że jeszcze w marcu na Bałkanach może sypnąć śniegiem.

18.02.2016 12:38