Znajomi, jadąc na łyżwach na zamarzniętym jeziorze w szwedzkim Boven, uratowali cztery dziki, które nie mogły dotrzeć do brzegu ze względu na to, że ich łapki rozjeżdżały się na lodzie.

Widząc na powierzchni jeziora dziwne czarne obiekty, zaniepokojeni mężczyźni postanowili podejść bliżej. Zdali sobie sprawę, że zwierzęta są w tarapatach, dlatego ludzie szybko opracowali plan ich uratowania. W tym celu używali poręcznego kija, którymi popychali dziki.

Opierając kije o ciało zwierząt mężczyźni zaczęli cicho i delikatnie popychać je w kierunku brzegu. Potem przyszła kolej na drugiego, trzeciego i wreszcie czwartego.

Pomimo, że próby dostania się na brzeg wyczerpały zwierzęta, na podejście ludzi reagowały dźwiękami, a nawet próbowały biec w ich stronę. Ale później zdały sobie sprawę, że mężczyźni chcą im jedynie pomóc, cierpliwie czekali na to, aż w końcu dojadą do brzegu.

09.02.2016 02:42