Międzynarodowy zespół astronomów był świadkiem, jak ogromna czarna dziura połykała całą gwiazdę, a następnie „odbiła” strumień materii w przestrzeń kosmiczną. Energia cieplna uwalniana z tych kłębów jest równa energii pochodzącej od Słońca i będzie „produkować” jeszcze przez dziesięć milionów lat – donosi phys.org.

Czarna dziura znajduje się w centrum galaktyki PGC 43234 – oddalonej 300 milionów lat świetlnych od Ziemi. Ma masę miliona raza Słońca, ale w rzeczywistości jest członkiem lekko-masywnej rodziny czarnych dziur. Mimo wszystko jego grawitacyjne fale były wystarczająco silne, by wciągnąć skazane gwiazdy, których wielkość była podobna do naszego Słońca.

Naukowcy od dawien dawna zakładali teorię, że gdy czarna dziura połyka gwiazdę lub ogromną ilość gazu, to emituje szybko poruszający się strumień plazmy, znany również jako „horyzont zdarzeń”. Do tej pory było to tylko założenie, które nigdy nie zostało potwierdzone przez bezpośrednie obserwacje. Zostało to również utrudnione przez fakt, że czarne otwory nie pochłaniają gwiazd zbyt często.
Kilka rzadkich przypadków miało miejsce wcześniej w galaktykach o wiele dalszych niż PGC 43234, przez co dokładne obserwacje były dużo trudniejsze.

„Te wydarzenia są niezwykle rzadkie” – wyjaśnił w oświadczeniu Sjoert van Velzen, naukowiec z Johns Hopkins University w Baltimore. „To pierwszy raz, kiedy widzimy wszystko z gwiezdnego zniszczenia, a później następuje „wystrzelenie” stożkowego odpływu, zwanego także strumieniem, rozwój którego obserwowaliśmy w ciągu kilku miesięcy”.

Czarna dziura została po raz pierwszy złapana na gorącym uczynku podczas „zjadania” gwiazdy w grudniu 2014 r. przez naukowców z Ohio State University przy użyciu teleskopu optycznego na Hawajach. Zespół van Velzena – postanowił posłużyć się radioteleskopami do śledzenia tego wydarzenia. Dzięki połączeniu danych z teleskopów z tymi z innych obserwatoriów – monitorujących sygnały optyczne, radiowe i rentgenowskie – astronomowie byli w stanie zebrać w całość obraz tego wydarzenia.

Jak podano w czasopiśmie Science „Pierwszym krokiem naukowców było sprawdzenie, czy to, co widzieli, nie było tylko materią pochodzącą z dysku akrecyjnego czarnej dziury – wirującej struktury, która tworzy się wokół czarnych dziur, gdy pochłania materiał z kosmosu. Po potwierdzeniu byli pewni, że ta potężna emisja radiowa była rzeczywiście „strumieniem” wynikającym ze spożycia uwięzionej gwiazdy.

„Niszczenie gwiazdy przez czarną dziurę jest pięknie skomplikowane i dalekie od zrozumienia” – podał zespół van Velzen.

29.11.2015 21:41