Dzięki niedzielnym wichurom oraz intensywnym opadom deszczu, powietrze w Polsce wreszcie oczyściło się z zanieczyszczeń. Sytuacja poprawiła się zwłaszcza na południu, gdzie zanieczyszczenie pyłem zawieszonym PM10, który wywołuje smog, w czwartek czterokrotnie przekroczyło normę.
Powietrze czystsze
Jak wynika z niedzielnych pomiarów Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w centrum byłej stolicy Polski poziom PM10 spadł do zaledwie 25 mikrogramów na metr sześcienny, a w Nowej Hucie – do 18. W poniedziałek sytuacja wygląda podobnie. Dopuszczalna, bezpieczna norma zanieczyszczeń PM10 wynosi 50 mikrogramów na metr sześcienny. Wojewódzki Zespół Zarządzania Kryzysowego w Krakowie informuje jednak o ryzyku przekroczenia poziomu dopuszczalnego dla stężenia 24-godzinnego pyłu PM10 w powietrzu oraz związanego z nim podwyższonego stężenia pyłu PM2,5.
Wysokie stężenie zanieczyszczeń
W ostatnim tygodniu obecność potężnego wyżu, brak wiatru oraz duża inwersja temperatury sprawiły, że wszelkie zanieczyszczenia, zwłaszcza na Górnym Śląsku i w Małopolsce, utrzymywały się tuż przy powierzchni ziemi. Zabrakło naprawdę niewiele, by w Krakowie oboowiązywał alarm smogowy (jest ogłaszany w momencie, gdy stężenie PM10 przekracza 300 mikrogramów na metr sześcienny.
Najbardziej zanieczyszczonym powietrzem krakowianie oddychali w czwartek – wtedy średniodobowe stężenie pyłu zawieszonego PM10 zarejestrowane w stacji na al. Krasińskiego wyniosło 260 mikrogramów/m sześc., a w Nowej Hucie – 230 mikrogramów/m sześc. W piątek zanieczyszczenia utrzymywały się na podobnym poziomie przy al. Krasińskiego, a w Nowej Hucie – niewiele poniżej 150 mikrogramów na metr sześcienny.

09.11.2015 10:22