Nastolatek z Minnesoty, który złapał rzadką infekcję mózgu, zmarł w czwartek po kąpieli w jeziorze Minnewaska. Służby zdrowia pracują w celu ustalenia, czy 14-letni Hunter Boutain, zmarł z powodu Naegleria fowleri, ameby, która niszczy tkanki mózgu – donosi USA Today.

Naegleria fowleri żyje w środowisku ciepłych wód, a ludzie zarażają się nią, gdy woda przechodzi przez nos do mózgu – tłumaczą eksperci.

Jak donosi agencja Associated Press, cytując Centrum Kontroli Chorób oraz Departamentu Zdrowia Stanu Minnesota nie ma ostatecznych wyników, które potwierdzałyby, że nastolatek zaraził się śmiertelną amebą. Jeśli przypadek zostanie potwierdzony, będzie to już trzecia śmiertelna ofiara Naegleria fowleri w tym roku.

„Stan Huntera ulegał pogorszeniu przez całą noc, a jego mózg został uznany za martwy dziś rano. Hunter zmarł w otoczeniu rodziny. Jest to czas głęboko emocjonalny dla nas wszystkich. Prosimy o zachowanie prywatności i modlitwy, by pamiętać o naszym ukochanym Hunterze” – powiedział wujek nastolatka, Bryan Boutain.

Śmiertelne organizmy są spotykane o tej porze roku w ciepłych wodach słodkich, do których należą m.in. jeziora, stawy oraz gorące źródła. 14-latek kąpał się kilkadziesiąt dni wcześniej w jeziorze Minnewaska i tam prawdopodobnie zaraził się amebą, która powoli zjadała jego mózg.

Wysokie temperatury występujące w miesiącach letnich podnoszą ryzyko wystąpienia kontaktu ameba-mózg. Większość infekcji występuje w lipcu, sierpniu i wrześniu, gdy jest ciepło, a tym samym jesteśmy narażeni na długotrwałe wyższe temperatury i niższe poziomy wody.

Niestety, kontakt ameby z mózgiem człowieka najczęściej kończy się śmiercią. Po początkowych objawach, takich jak: bóle głowy, wymioty i gorączka, infekcja postępuje szybko i w większości przypadków powoduje zgon w ciągu trzech do 18 dni -informuje Centers for Disease Control and Prevention.

W ciągu ostatnich 52 lat, w USA odnotowano 133 przypadków zarażenia, a przeżyły jedynie trzy osoby.

11.07.2015 10.38