Antarktyda jest jednym z najbardziej niegościnnych miejsc na Ziemi. Doskonale przekonała się o tym załoga australijskiego statku Antarctic Chieftain, których maszyna w środę ugrzęzła na lodach najzimniejszego kontynentu na świecie. Na szczęście przeprowadzona w sobotni poranek operacja ratownicza zakończyła się sukcesem.

To były niezwykle ciężkie dni dla 27-osobowej załogi australijskiego statku rybackiego Antarctic Chieftain, którzy ugrzęźli w lodowatych wodach Antarktydy w okolicach Morza Rossa. W środę kapitan wezwał pomoc, po uszkodzeniu trzech z czterech łopat śmigła w celu przełamania kry.

Na pomoc rozbitkom ruszyła Amerykańska Straż Przybrzeżna, która wysłała lodołamacz CG Polar Star. Zgodnie z oczekiwaniami przybył do Antarctic Chieftain w sobotę rano.

„Oceniono, że ostrza zostały zbyt poważnie uszkodzone przez statek, aby móc je wykorzystać do wydostania się z pola lodowego” – relacjonowano z Centrum Koordynacji Ratownictwa Nowej Zelandii. „Załogi z Polar Star następnie przygotowywały liny holownicze i zaczęły ciągnąć Antarctic Chieftain na otwarte wody oceanu”.

Centrum dodaje, że kadłub został nienaruszony i nie doszło do wycieku oleju. Nikt z 27-osobowej grupy uwięzionego statku nie został ranny.

14.02.2015 22.40