Podwodny wulkan Tonga wybuchł w poniedziałek, wysyłając w powietrze kolumnę chmur popiołu, zmuszając kilku przewoźników do zawieszenia podróży lotniczych do wyspiarskiego kraju Południowego Pacyfiku.

Podwodny wulkan Tonga, położony około 65 km na północ od stolicy Nuku’alofa, wyemitował popiół wulkaniczny na wysokość 4500 m – poinformowało Centrum Doradztwa Wellington.

Wulkan, który po raz pierwszy wybuchł w 2009 r., produkował w ostatnich tygodniach serie trzęsień ziemi, zanim nastąpiła jego główna erupcja.

Loty Air New Zealand między Auckland i Nuku’alofa w poniedziałek zostały przekierowane na Samoa, ale chwile później wróciły do Nowej Zelandii z powodu wulkanu – podały w oświadczeniu linie lotnicze. We wtorek znów pojawiły się problemy. Jak informuje Reuters, wulkan nie powoduje zakłóceń lotów do innych regionów.

Regionalny przewoźnik Fiji Airlines również przekierował swoje loty wokół wulkanu Tonga z uwagi na wysokie niebezpieczeństwo, jakie niesie za sobą erupcja.

Mieszkańcy Tonga opisane spektakularny widok, z ogromnym pióropuszem unoszącym się wysoko w atmosferę, a także zmianą koloru morza na krwiscie czerwony.

- To coś niesamowitego. Erupcja wulkanu, która rozpoczęła się 24 grudnia, wciąż się powiększa i nic nie wskazuje na to, by miała się skończyć – powiedział okoliczny mieszkaniec Chris Egan w wywiadzie dla portalu Stuff.nz.

Wulkan nie spowodował żadnych zniszczeń, eksperci przewidują, że chmura pyłu powinna rozproszyć się we wtorek.

13.01.2015 09.25