Słysząc globalne ocieplenie, część z nas zapewne uważa, że zimy stają się w tym okresie coraz rzadsze i łagodniejsze. Ponadto cieplejszy klimat powinien przynieść także mniej śniegu. Jednak nowe badania MIT sugerują, że nie powinniśmy chować łopat czy sanek głęboko w kąt.
Śniegu jeszcze będzie sporo
Podczas gdy większość obszarów na półkuli północnej będzie prawdopodobnie doświadczać coraz mniej śnieżnych sezonów zimowych, niewykluczone, że bardziej śnieżne i mroźne zimy będą się zdarzać, nawet za sto lat, kiedy temperatury znacznie wzrosną. Oznacza to, że na przykład miejsca takie jak Warszawa będą coraz mniej śnieżne, jednak znajdą się takie okresy, kiedy biały puch sparaliżuje polską stolicę bardziej niż kiedykolwiek indziej.
„Na podstawie symulacji modeli klimatycznymi spojrzeliśmy na średnią opadów śniegu w ciągu sezonu, a głównym celem naszego problemu było zbadanie częstotliwości występowania śnieżnych burz w sytuacji, gdy temperatura na świecie będzie się nieustannie podnosić” – powiedział Paul O’Gorman, adiunkt w Zakładzie MIT.
„W niektórych regionach świata liczba dni ze śniegiem się zmniejszy, lecz zwiększy się ich intensywność” – dodał naukowiec.
Śnieżyce staną się potężniejsze
O’Gorman studiował dobowy opad śniegu dla całej półkuli północnej przy użyciu 20 różnych modeli klimatycznych, z których każdy był w stanie przewidzieć zmiany klimatyczne na okres 100 lat, biorąc pod uwagę pewne poziomy emisji gazów cieplarnianych. Naukowiec stwierdził, że w związku ze wzrostem globalnej temperatury pokrywa śnieżna ulegnie redukcji o 65 procent. Jednakże w wyższych szerokościach geograficznych (na północ od 50. równoleżnika) zwiększa się tym samym intensywność opadów śniegu, nawet o 10 procent w porównaniu z dniami dzisiejszymi. To oznacza, że śnieg będzie padał rzadziej, ale stanie się bardziej intensywny niż dotychczas, nawet w sytuacji, gdy temperatura na Ziemi znacznie się podniesie.

O’Gorman opublikował wyniki swoich badań w tym tygodniu w czasopiśmie Nature.

29.08.2014 12.32