Screen z youtube

Jak już wcześniej informowaliśmy, 27 maja przez Północną Dakotę przeszła fala gwałtownych burz, która wygenerowała groźne tornado. Zupełnie przypadkiem w centrum nawałnicy znaleźli się dwaj koledzy, którzy zamiast uciekać w popłochu, postanowili nakręcić niesamowity film, przez który mogli stracić swoje życie – pisze Wall Street Journal.

Wychodząc na papierosa na ganek swojego domu w miejscowości Watford City, Yorgason Dan zauważyć, że na prawo od niego porusza się tornado. Mężczyzna zadzwonił do znajomego, aby podzielić się radością z obserwowanego zjawiska. „Widzisz tego człowieka? Widzisz? Och, mój Boże! Wow!” – krzyczał do słuchawki podniecony Yorgason. Mężczyzna natychmiast włączył kamerę i zaczął filmować niebo, mieniące się wszystkimi barwami tęczy.

Jednak po kilku sekundach sytuacja zrobiła się na tyle niebezpieczna, że koledzy wsiedli do zaparkowanej obok furgonetki i przygotowali się do ucieczki. Na przekór, wir był tak ogromny, że nie mógł się zmieścić w kadrze. To jednak nie zniechęciło Yorgasona do dalszego filmowania żywiołu – wysunął aparat zza okna samochodu. Potężne tornado pędziło prosto na nich, niszcząc wszystko to, co napotykał na swojej drodze.

Na szczęście dzielnym mężczyznom udało się w porę uciec. Amerykańscy dziennikarze poinformowali, że żaden z nich nie odniósł obrażeń. „To było coś niesamowitego. Każdemu łowcy burz życzę tego samego” – mówił wciąż zadowolony Yorgason.

Jednak nie wszystkim było do śmiechu. Wskutek przejścia serii tornad przez Północną Dakotę dziewięć osób, w tym 15-letnia dziewczynka, zostało ciężko rannych. Kilkadziesiąt domów zostało poważnie uszkodzonych, zwłaszcza w dzielnicy, w której mieszkają biedni robotnicy.

30.05.2014 02:13