Zima 1989-90 zapisała się na łamach meteorologii na Starym Kontynencie jako jedna z najcieplejszych w całej historii pomiarów meteorologicznych. Podobnie jak miało to miejsce w pierwszej połowie tegorocznej zimy swoją aktywność pokazały głębokie układy niżowe, przemieszczające się znad Atlantyku wprost nad Europę. Jeden z najpotężniejszych orkanów przeszedł nad zachodnią częścią kontynentu 24 lata temu, zabijając po drodze prawie 100 osób oraz spowodował zniszczenia szacowane na 1000000000 dolarów.
Huragan Daria
W dniach 25-26 stycznia 1990 r. przez północno-zachodnią część naszego kontynentu przetoczył się głęboki niż, z którym związane były katastrofalne wichury. Burza otrzymała różne, nieoficjalne nazwy – najczęściej nazywano go Daria. Począwszy od dnia narodzin szkockiego poety Roberta Burnsa, spowodował rozległe szkody w Europie. Nawałnica była odpowiedzialna za 97 zgonów (zgodnie z Met Office ), chociaż dane wahały się od 89 do ponad 100 – przypomina Reuters.
Historia burzy
Niż narodził się nad północnym Atlantykiem w dniu 23 stycznia. W ciągu doby ciśnienie spadło do 992 hPa. Rankiem 25. stycznia wichura dotarła do Irlandii, gdzie zginęło 17 osób, w tym 8 pasażerów autobusu, na które upadło wyrwane przez silny podmuch wiatru drzewo. Około godz. 16:00 Daria znalazła się nad Edynburgiem, gdzie barometry pokazały 949 hPa (było to prawdopodobnie najniższe ciśnienie w centrum burzy). Po przejściu nad Wielką Brytanią niż skierował się nad Danię, zabijając po drodze 30 osób w Holandii i Belgii.
Potężne wichury i gigantyczne straty
Podczas burzy prędkość wiatru osiągała 110-120 km na godz., w związku z czym odpowiadał pierwszej kategorii huraganów wg skali Saffira Simpsona na Atlantyku. Pojedyncze porywy osiągały nawet 170 km na godz., co spowodowało poważne zniszczenia. Jak oszacowały władze zniszczonych miast szkody były znacznie większe niż podczas Wielkiej Burzy z 1987 r. Orkan powyrywał 3 mln drzew, zniszczył bądź uszkodził pół miliona domów oraz spowodował rozległe powodzie w Wielkiej Brytanii, Szkocji i zachodnich Niemczech. Ubezpieczyciele musieli wypłacić odszkodowania w wysokości 3,37 mld zł. Ponad 10 mln ludzi przez kilka dni nie miało prądu elektrycznego. Najgorsze w tym wszystkim jest to – jak twierdzi Met Office – społeczeństwo zignorowało ostrzeżenia meteorologów, stąd tak duża liczba ofiar żywiołu.

26.01.2014 12:30