W ostatni czwartek, 28 listopada, kometa C/2012 S1 ISON przeleciała w odległości około 1,8 mln kilometrów od Słońca. Choć początkowo wydawało się, że nie przeżyła bliskiego spotkania z naszą dzienną gwiazdą, po kilkunastu godzinach obserwacji na zdjęciach zauważono, że jądro obiektu może dalej istnieć. Mimo, że kometa przetrwała, nie ma szans, aby ujrzeć ją gołym okiem – wszystko przez to, że jasność ISON gwałtownie się obniża.
Słońce pokrzyżowało plany
W momencie, gdy kometa ISON polu widzenia sondy SOHO, wydawało się, że nie ulegnie fragmentacji. Pomimo, że rosyjscy naukowcy jeszcze przed 25 listopada donosili o nienaturalnym zachowaniu jądra obiektu, NASA twierdziła, iż wszystko z nim w porządku. Jego blask został porównany do najjaśniejszej gwiazdy z konstelacji Skorpiona – Antersa. 28 listopada w godzinach porannych czasu polskiego kometa była jeszcze jaśniejsza. Niestety, po południu – przed przejściem przez peryhelium – zaczęła powoli znikać z radarów.
W ubiegły czwartek o godz. 19:35 C/2012 S1 ISON minęła Słońce w odległości 1,8 mln kilometrów. Pędziła z prędkością 380 km/s. Przez kilka godzin naukowcy Chwilę po minięciu peryhelium wydawało się, że C/2012 S1 (ISON) rozpadła się i zginęła. Była wtedy małym, wygasłym obiektem, zupełnie niepodobnym do tego, który kilkanaście godzin wcześniej świecił jasno po drugiej stronie naszej dziennej gwiazdy.
Blask znów wzrósł, ale nie jest tak wysoki, jak się spodziewano
Na szczęście 29 listopada okazało się, że ISON jednak przeżyła, choć uległa niewielkiej fragmentacji. Jasność obiektu ponownie wzrosła, ale na krótko. W weekend pozostałości komety zaczęły się rozpraszać, a blask obniżył się. Aktualnie wynosi 8 magnitudo, więc nie ma szans, aby Ziemianie mogli dostrzec ISON gołym okiem. Naukowcy nie wiedzą jeszcze, czy jądro komety rzeczywiście przetrwało, ale odpowiedź na to pytanie poznamy za kilka dni. Mimo, że kometa stulecia zawiodła nasze oczekiwanie, na niebie pojawiła się niespodzianka…
Kometa C/2013 R1 (Lovejoy) jaśnieje
Odkryta 7 września br. kometa C/2013 R1 (Lovejoy) jest aktualnie jaśniejsza od ISON. W pierwszej połowie grudnia osiągnie 4,5 magnitudo, co oznacza, że przy świetnych warunkach możemy dojrzeć ją gołym okiem. Warto poszukiwać jej już w tym tygodniu, w czasie pogodnych, bezksiężycowych dni. Kometa nie niknie w łunie Słońca, w najbliższym czasie znajdziemy ją w północnej części konstelacji Wolarza. Na obserwacje należy się udać ok. 5:30-6:00 rano, kiedy wciąż jest stosunkowo ciemno. Dla osób, które nie wiedzą, gdzie na niebie znajduje się Wolarz, mała podpowiedź – tuż przed wschodem Słońca należy go szukać 50 stopni nad wschodnim horyzontem.

02.12.2013 15:17