Głęboki niż, który w niedzielę przyniósł śnieżyce w północno-wschodniej części Stanów Zjednoczonych, Nowej Szkocji i Fundlandii, zaatakował także wschodnie prowincje Kanady. Śnieżyca była tak potężna, że ruch uliczny zupełnie opustoszał, a silny wiatr doprowadził do dużej awarii energetycznej.
Ponad 14 tys. gospodarstw bez prądu elektrycznego
We wtorek przed południem trwa oszacowanie strat po przejściu burzy śnieżnej przez Nowy Brunszwik oraz Nową Fundlandię. Prędkość wiatru w czasie wędrówki żywiołu osiągała 170 km/h, a w ciągu zaledwie kilku godzin potrafiło spaść nawet 60 cm białego puchu. Intensywne opady śniegu doprowadziły do chaosu komunikacyjnego, przez cały poniedziałek w południowo-wschodnich prowincjach Kanady nie podróżowały pociągi, a lotniska miały ogromne problemy z przyjęciem części samolotów. Wiele lotów odwołano. O paraliżu na bostońskich lotniskach poinformowały także media amerykańskie. Mokry śnieg oraz silny wiatr doprowadził do strat w infrastrukturze energetycznej. We wtorek prądu elektrycznego nie miało 14 tys. domów – najwięcej awarii odnotowano w Nowej Fundlandii. Około 45 rodzin nie ma dachu nad głową.
Po śnieżycach nadeszło ochłodzenie
Z powodu zasp sięgających wysokości do trzech metrów uczniowie nie dotarli dziś na zajęcia do szkół. W części placówek nie odbędą się dzisiaj lekcje. Pogoda zaczęła się uspokajać, śnieg jest coraz słabszy, ale północy spływa zimna masa powietrza. Kolejne noce w rejonie Fundlandii, czy Nowego Brunszwiku mogą przynieść nawet 20 stopniowy mróz. Tymczasem nad Wielkimi Jeziorami rozwija się kolejna burza śnieżna, która sparaliżuje północne stany USA.

19.02.2013 19:36