Prognoza dotycząca jutrzejszych intensywnych opadów śniegu na terytorium Polski południowo-wschodniej i wschodniej w stosunku do dnia wczorajszego niewiele się zmieniła – w tej części kraju możemy liczyć na śnieżyce z prawdziwego zdarzenia. A jak z resztą kraju? Tego dowiecie się, czytając najnowszą i zawsze najlepszą prognozę tylko na blogu Humanistów!
Spadnie 10-15 cm śniegu
Najintensywniejszymi opadami w ciągu najbliższych kilku godzin są zagrożone województwa: małopolskie, podkarpackie, świętokrzyskie, lubelskie, częściowo śląskie i wschodnia część warmińsko-mazurskiego, mazowiecki oraz podlaskie. Tutaj spodziewamy się intensywnych opadów śniegu o charakterze ciągłym przez kilka godzin.
Śnieg już w nocy pojawi się w Małopolsce, na Podkarpaciu i południu woj. śląskiego; do rana strefa ta obejmie już Lubelszczyznę. W ciągu 6 godzin spadnie blisko 5 cm śniegu. Przed południem coraz mocniej będzie sypać na obszarze Gór Świętokrzyskich, na południu Mazowsza, aż do wieczora obejmie ona również rejon Warszawy, Podlasie oraz wschodnią część Warmii, jednocześnie na południu opady będą coraz słabsze.
Wszystko wskazuje na to, że w ciągu najbliższych godzin najwięcej śniegu spadnie w Małopolsce, w Górach Świętokrzyskich oraz na Lubelszczyźnie – średnio 10-15 cm; na Mazowszu, Podlasiu oraz na Warmii, prognozowany przyrost pokrywy śnieżnej wyniesie 5-12 cm.
Kolejne dni z konwekcją na zachodzie
W nocy z czwartku na piątek posypie jeszcze na północnym wschodzie, gdzie spadnie dodatkowe 5-7 cm śniegu, a na południu, zachodzie oraz w centrum padać już nie powinno, tylko nad Odrą wciąż możliwa jest konwekcja, która dotrze nad te regiony znad Niemiec. Kolejne dwa dni, czyli piątek oraz sobota na przeważającym obszarze z temperaturami w pobliżu zera i od czasu do czasu będzie się przejaśniać. Jedynie na zachodzie Polski w tych dniach rozwinie się konwekcja i może mocniej, lecz krótkotrwale sypać śniegiem. W piątek słabo poprószy jeszcze na północy.
A w przyszłym tygodniu odwilż…
Tak, jak wcześniej prognozowaliśmy, około 10. lutego czeka nas apogeum zimy. W niedzielę i poniedziałek będzie w dzień od -5 do 0 stopni, a nocami – zwłaszcza tam, gdzie się będzie rozpogadzać – temperatury obniżą się poniżej -10 do nawet -15 stopni. Tymczasem we wtorku rozpoczną się kolejne zmiany; nad Włochami rozbuduje się kolejny niż, dzięki któremu z południowego wschodu popłynie cieplejsze powietrze, tym samym zapoczątkowując kolejną odwilż, jednak Ci, którzy na bieżąco są z naszymi prognozami długoterminowymi, wiedzieli, że w połowie miesiąca taka właśnie sytuacja będzie mieć miejsce na obszarze naszego kraju. Potrwa ona 2-3 dni, a następnie wróci takie „międzyzimie”.

Przed nami więc bardzo łagodne oblicza zimy i jest duża szansa na to, że ciężkiej zimy z dużym mrozem i śniegiem po pas już nie doświadczymy. Większy incydent, lecz też krótkotrwały możliwy jest między 18 a 23 lutego, ale zaraz po tym terminie gwałtownie się ociepli i śnieg stopnieje. Oby jak najszybciej do wiosny, która miejmy nadzieję, że będzie najgorętsza i najsuchsza w całej historii pomiarów, najlepiej, aby lato też takie było (z gwałtownymi burzami termicznymi oczywiście).

06.02.2013 18:32