Potężne burze piaskowe nawiedziły północno-zachodnie prowincje Chin. Najmocniej ucierpiał rejon Gansu oraz Xinhua, gdzie powietrze stało się wyjątkowo zanieczyszczone; silny wiatr niósł brunatny piach na odległość tysięcy kilometrów, utrudniając komunikację po ulicach. Widzialność spadła do zera.
Tysiące ludzi bez prądu
Burza piaskowa nawiedziła chińską prowincję Gansu w piątek po południu. Wiatr osiągający w porywach 100 km/h pozrywał linie energetyczne, przez co blisko 7,5 tys. mieszkańców nie ma prądu elektrycznego. Specyficzny rozkład baryczny nad Azją sprowadził nad północno-zachodnią część Chin piasek z pustyni Taklimakan, największej i najsuchszej chińskiej pustyni położonej na zachodzie kraju . Na drogach zapanował chaos: widzialność została ograniczona do minimum, w związku z czym doszło do wielu wypadków. Tymczasem alergicy mieli problemy z oddychaniem; ulice opustoszały.
Gwałtowne ochłodzenie
Większości z nas burza piaskowa kojarzy się nie tylko z silnym wiatrem, unoszącym piach na odległość setek kilometrów, lecz także z gwałtownym wzrostem temperatury. W Chinach było zupełnie odwrotnie – powietrze ochłodziło się. W stolicy prowincji Lanzhou słupki rtęci wskazywały tylko 4 stopnie C, a dzięki silnym porywom wiatru, osiągającym 100 km/h, odczuwalna temperatura spadła do minus 10 stopni.
Piasek znad chińskiej pustyni dotarł nawet do sąsiedniej prowincji Ningxia, na szczęście sytuacja nie była aż tak trudna, jak w Gansu.

04.11.2012 22:23