Podczas gdy w jednych regionach świata jest bardzo sucho i deszczu spada niezwykle mało (znacznie mniej niż zwykle) to gdzie indziej jest go aż za dużo. Z ekstremalnymi warunkami meteorologicznymi zmagają się już nie tylko mieszkańcy Chin, ale nagłe powodzie błyskawiczne dotknęły Kubę i to na ogromną skalę. Sprawdźmy dokładnie, co się stało na tej niewinnej wysepce, leżącej na Morzu Karaibskim.
Powódź błyskawiczna
Takiego rozwoju sytuacji chyba nikt się nie spodziewał. Chmura burzowa, która spowodowała ulewę, pojawiła się około 03 nad ranem czasu lokalnego w prowincji Mayabeque w północno-zachodniej części Kuby. Żartobliwie region jest nazywany światową stolicą rumu. Niestety, tym razem mieszkańcom nie było do śmiechu, bo to, co działo się przez sześć następnych godzin zapewne utknie im w pamięci na długo. Najpierw zaczęło się od niewinnej burzy. Ludzie zostali zbudzeni przez błyski i huk uderzających piorunów. Z minuty na minutę opad był coraz intensywniejszy. Mieszkańcy myśleli, że skończy się jedynie na kilkuminutowej ulewie, ale tak się nie stało. Upływały kolejne minuty, a deszcz padał coraz mocniej. Po trzech godzinach stan wody w miejscowej rzece znacznie się podniósł i od tego momentu wszyscy się zaczęli niepokoić. Mieszkańcy nie spali obserwowali dalszy rozwój wydarzeń. Kolejna fala bardzo silnych opadów nadeszła po 06:30 i trwała aż do godziny 09:00. W ciągu sześciu godzin opadu spadło ponad 100 mm deszczu, co doprowadziło do wylania niewielkiej zwykle rzeki Mayabeque. Wystąpiła z brzegów i podtopiła wiele pobliskich miejscowości.
Woda sięgała dachów domu
W pewnym momencie sytuacja stała się krytyczna. Zanim z pomocą przybyli fachowcy, woda osiągnęła poziom dachów domu. Ludzie musieli się schronić na płotach, drzewach i dachach swoich domów, by szczęśliwie przetrwać żywioł. Łącznie około pół tysiąca mieszkańców trzeba było ewakuować. Wczoraj obliczono, że w wyniku katastrofalnej, nagłej powodzi dach nad głową straciło ok. 300 ludzi. Rząd zdecydował przeznaczyć datki dla najbardziej poszkodowanych, lecz będą one stosunkowo niewielkie, gdyż sytuacja gospodarcza kraju jest w opłakanym stanie.